Taka sobie zwyczajna historia

Kilka lat temu na trasie Warszawa – Gdańsk w restauracji rybnej zostawiłam torebkę. Gdy odjechałam od restauracji 20 kilometrów, otrzymałam od restauratora telefon, że torebka jest u niego. Musiał znaleźć w niej telefon do mnie i zadzwonił. Sprytne i  godne nagrody. Wróciłam i zgubę odebrałam, ale pomyślałam, że mogę następnym razem, gdy odwiedzę restaurację, obdarować ją rybką ceramiczną własnoręcznie zrobioną. Tak też się  stało. Restaurator rybkę wziął i … no właśnie i nic dalej. Rybka nie pojawiła się na ścianie restauracji w sąsiedztwie innych wodnych eksponatów.

Pomyślałam – nie spodobała się, pewnie rzucili ją w kąt. Byłam przekonana, że prezent był „kulą w płot”.

Kilka dni temu znowu zawitałam do restauracji na rybkę. Stale ten sam Pan spojrzał na mnie uważnie, potem na moją broszkę w kształcie rybki i wykrzyknął – „To pani, to pani dała nam rybkę. Mojej żonie tak się spodobała, że nie chce jej dać do restauracji i trzyma ją w domu”.

I to już koniec historii ilustrującej nasze czarno – widzenie i przewidywanie najgorszego. Ciekawe dlaczego zamiast myśli : „Nie spodobała się”,  nie pojawiła się: „Spodobała się i wolą ją  mieć w domu”.

Niby historia z edukacją nie tak ściśle związana, ale może jednak…..

 

Tagi:

Odpowiedzi: 4 to “Taka sobie zwyczajna historia”

  1. Wiesław Mariański Says:

    Może jednak bardzo ściśle jest związana z edukacją ta historyjka (chyba trudno jest znaleźć historie nie mające odniesienia do edukacji). Nauczyciel, szkoła, system edukacji ciągle dają lub wciskają uczniom różne rybki i oczekują od nich prawidłowego spożytkowania owych prezentów. A oni biorą te rybki i często robią z nimi to co chcą. I potem nauczyciel bywa zdziwiony:
    – że taki krnąbrny, słaby uczeń ma swoją małą firmę, żonę, dzieci i prowadzi szczęśliwe i bardzo przyzwoite życie
    – że wzorowemu prymusowi wszystko się posypało w życiu

  2. danuta Says:

    Wiesławie
    Inny wymiar/morał historyjki. Dzięki.
    Mnie chodziło o to, że nas tak wychowują, że oczekujemy najgorszego, a nie najlepszego.
    D

  3. Wiesław Mariański Says:

    Fajna ilustracja do zagadnienia „co widzicie na załączonym obrazku”. Jeden obrazek i wiele interpretacji.
    A jeśli chodzi o „… nas tak wychowują, że oczekujemy najgorszego, a nie najlepszego.” – spotkałem się z opinią, że jest to jedna z naszych narodowych cech odróżniających od innych społeczeństw. I ta właściwość jest jednym z głównych hamulców rozwoju ekonomicznego i cywilizacyjnego naszego kraju po 1989 roku.

  4. Danusia Says:

    „Co się tak cieszysz, przecież może być wojna…”
    D

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d bloggers like this: